Kolejne dwie porażki

W przeciągu trzech dni piłkarze zespołu seniorskiego rozegrali dwa spotkania ligowe. Najpierw 27 maja br. w zaległym spotkaniu 16 kolejki rozgrywek grupy wschodniej IV ligi piłkarze KS Zakopane ulegli przed własną publicznością 0:1 Sokołowi Borzęcin.

Losy meczu rozstrzygnęły się tuż przed końcem pierwszej połowy. Najpierw arbiter odgwizdał pozycję spaloną napastnika Zakopanego Marcina Greli. Akcja szybko przeniosła się na drugą stronę boiska. Z lewej strony jeden z graczy Sokoła zagrał piłkę w pole karne, podania nie zdołał przeciąć żadnej z dwójki środkowych obrońców, futbolówka dotarła do Zabiegały, który znalazł się sam przed Różalskim i wygrał z nim pojedynek.

We wcześniejszych fragmentach pierwszej połowy, a szczególnie w pierwszych jej dwudziestu minutach bardzo wyraźnie przeważali gospodarze, ale nie potrafili tego udokumentować golem. Najlepszą okazję miał w 37 min Bolesław Wesołowski, który dosyć szczęśliwie znalazł się w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem Sokoła, ale trafił wprost w niego.

W drugiej połowie mecz jeszcze bardziej się ożywił. Oba zespoły miały po kilka okazji bramkowych, ale żadnej z nich wykorzystać się nie udało. Ze strony zakopiańczyków najbardziej klarownej sytuacje zmarnowali M. Grela oraz Stępień.

Drugiej porażki podopieczni Mariana Tajdusia doznali w sobotnie popołudnie. Ledwie kilkudziesięciu sekund potrzebował 18 letnie Bartłomiej Bukowski aby zostać bohaterem derbowego meczu 26 kolejki grupy wschodniej IV ligi między Lubaniem Maniowy a KS Zakopane. Pomocnik gospodarzy pojawił się na boisku w 88 minucie, a niespełna minutę później zdobył jedynego gola w meczu.

Zdecydowanie najwięcej emocji w tym spotkaniu dostarczyło ostatnich jego pięć minut. Najpierw to zakopiańczycy w krótkim odstępie czasu stworzyli sobie dwie – tak naprawdę jedyne w meczu – okazje bramkowe. Najpierw jednak Michel Drabik z pięciu metrów uderzył w nogi obrońców Lubania, a następnie w niemal identycznej sytuacji Mateusz Chrobak nie trafił czysto w piłkę i Artur Świerad nie miał problemów z jej złapaniem. Bramkarz Lubania szybko wznowił grę. Piłka trafiła na środek boiska do Jakuba Nowaka, ten podał prostopadle do wychodzącego na pozycję Bukowskiego, który wygrał pojedynek biegowy z dwójką zawodników Zakopanego i sprytnie przelobował wychodzącego z bramki Mariusza Różalskiego.

We wcześniejszych fragmentach niewiele ciekawego się działo na boisku. Poza sytuacją z 4 minuty, kiedy Kamil Kurnyta przegrał starcie jeden na jeden z Różalskim, oba zespoły praktycznie nie stworzyły zagrożenia pod bramką przeciwnika. Walki i zaangażowania odmówić zawodnikom nie można. Raziła jednak ogromna niedokładność w ich poczynaniach, co przekładało się na masę niecelnych podań, chybionych  strzałów i niewymuszonych strat w środku pola.